FIAT 128 Sport Coupe

Zaczęło się niewinnie, rozmowa z zaprzyjaźnionym klientem na temat: czym można pojeździć w miarę szybko? Pomysły były różne, jednym z kryteriów była lista samochodów, które mogą być dopuszczone do RMCH, czyli historycznej edycji Rajdu Monte Carlo. Oczywiście chodziło o auto, które da się zbudować nie zostając bankrutem. Po długim namyśle wybór padł na FIATA 128 Sport Coupe. Spełniał wymogi regulaminu, a przy okazji podoba się zleceniodawcy i jest możliwy do profesjonalnej odbudowy w warunkach polskich. Dodatkowo nie jest drogi w utrzymaniu i serwisowaniu. To sprawiło, że zaczęliśmy szukać stosownego egzemplarza. Okazało się, ze wcale nie jest to prosta sprawa. Auta są dość drogie, stan budzi wiele wątpliwości, o kompletności już nie wspominając. Szczęśliwie na jednym z forów internetowych odezwał się człowiek posiadający takie auto, oczywiście w stanie do odbudowy, ale kompletne i co równie ważne, bezwypadkowe. Bezwypadkowość takiego samochodu i to na rynku polskim, to na prawdę ewenement. Ale okazało się, że rzeczywiście auto nie miało żadnej przygody i w dodatku jest w Krakowie. Akurat przyszły właściciel był w Krakowie, więc szybka decyzja i pojechaliśmy oglądnąć to cudo. Okazało się, że owszem auto jest, ale już częściowo rozebrane i bez zespołu napędowego. Stan nadwozia nie był zachwycający, korozja pokazała na co ją stać, zwłaszcza, że autko postało sobie kilka zim na świeżym powietrzu. Zaczęły się negocjacje dotyczące ceny, ta nie była niska, dzięki czemu nie było zbyt wielu chętnych na zakup. Jednak nie była to cena po za zasięgiem przyszłego właściciela. Nie minęły dwa tygodnie i dostałem pieniądze na zakup wraz z umową kupna-sprzedaży. Transakcja przebiegła szybko, podobnie jak załadunek auta na lawetę. Sprzedający został w niej zobowiązany do dostarczenia silnika w obojętnym stanie, ale musiał być to silnik o oznaczeniach 128.A1, czyli o pojemności 1300 cm. Okazało się, że wcale nie jest łatwo o takie serduszko, zwłaszcza, że nie może to być silnik od Ritmo, ponieważ posiada już inne oznaczenia na korpusie. Oczywiście to już było zmartwienie sprzedającego. Wybrnął obronną ręką i dostarczył właściwy silnik. Po rozebraniu i weryfikacji okazało się, że jedynym elementem jaki można wykorzystać jest korpus i głowica. I tak zaczęła się żmudna odbudowa wszystkiego. Planowo auto ma jeździć w czerwcu, czyli musi być gotowe w maju, tym bardziej, że trzeba przejść trochę procedur administracyjnych. Zamierzony cel, w jakim był budowany ten samochód nie został osiągnięty, ale auto zostało przywrócone do pełnej sprawności.