Ford Capri 4x4

Zupełnie przypadkowo trafił do mnie człowiek, któremu polecił mnie nasz wspólny znajomy, z pytaniem, czy nie poskładałbym mu Forda Capri MK1. Po kilkudziesięciu minutowej rozmowie zgodziłem się. Auto zostało przywiezione. Oczywiście w częściach, podobno miało być wszystko. Na pierwszy rzut oka, części było trochę za mało, by poskładać z tego samochód, ale... miało być dobrze. W trakcie kompletowania części nieopacznie podsunąłem pomysł, ze można spróbować poprawić nieco parametry samochodu. Oczywiście była to zupełnie luźna rozmowa, przez moment nawet nie podejrzewam, ze ów człowiek wpadnie na tak szalony pomysł, jakim byłaby realizacja projektu. A jednak, jego "szaleństwo" przekroczyło moje najśmielsze oczekiwania. Skutek?: realizacja projektu trwa już blisko 5 lat i na szczęście dla mnie i... chyba dla niego zbliża się ku końcowi. Jest to jeden wielki prototyp, który jeśli wszystko się uda powinien podnieść ciśnienie wielu użytkownikom naszych dróg. Oczywiście obaj mamy świadomość, ze mogą być rożne niespodzianki, o których nawet nie myśleliśmy. W zasadzie trudno oczekiwać, by ich nie było, ale mam nadzieje, ze nie zniweczą kilku lat pracy i pokładanych w niej nadziei zarówno jego jak i moich. Zobaczymy..... Nadzieja jest matka głupich i... wynalazców. Bez względu na to kim się okaże(ja, oczywiście), będzie milo, jeśli potraktuje mnie wyrozumiale. ...ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu udało się zakończyć kilkuletni projekt "Capri 4x4". Jeszcze większym zaskoczeniem jest fakt, że po za drobnymi usterkami auto jeździ bez większych problemów i...oby tak dalej. Czeka go test w postaci udziału w 43 Rajdzie Żubrów. Jeśli właściciel nie zrobi mu ewidentnej krzywdy nie powinno być problemów. Oczywiście niczego nie można być pewnym, wiec odwołuję się do OPATRZNOŚCI - niech czuwa!